2009-11-22 00:11:02

Wywiad z Mariolą Brillowską


Mariola Brillowska

Mariola Brillowska - artystka, performerka, poetka, malarka i reżyserka filmów rysunkowych, a także producentka swoich parateatralnych show. Profesorka w Hochschule für Gestaltung Offenbach. Urodzona w Sopocie, polskim Las Vegas, w 1961. Od 1982 mieszka i pracuje w Hamburgu.
Posiada nie tylko trzy wódkoodporne nerki, lecz również serce zrośnięte z czwartym żebrem. Jej Alter Ego to Prezydentka Uniwersum.
W wywiadzie dla grzenda.pl opowiada różne złożone historie, z których każda ma przynajmniej cztery dna…




efka_s: Wolność. W polskiej sztuce jest z tym problem.. Czy w Niemczech z kolei wolność od polskich strachów dodaje odwagi? A może przeszkadza?

Mariola Brillowska: Dla mnie wolność to jest tlen. Jak tylko czuję, że ktoś chce mną rządzić, dostaję dreszczy, gorączki i muszę wymiotować. A lekarzy też nie akceptuję. Na podstawie moich genów można by było sklonować Persona Rewolucja. Ponad mną jest w tej chwili tylko Urząd Skarbowy. Też mnie to wkurza, ale pocieszam się, że w tej sytuacji jest każdy obywatel świata. Dla tego wyobrażam sobie, że jestem prezydentką uniwersum, wynajduję przepisy i propaguję pamflety. To mnie uspakaja. Kładę się na tapczanie i wspominam. Opuściłam Polskę bezpośrednio po maturze, a to było akurat w tym momencie, kiedy jeszcze nie wiedziałam, czym będę się zajmować w sztuce. Ale moja cała natura to jest zahaczanie o tabu. W Niemczech, to też są prowokacje, ale o mniejszym oddziaływaniu. Mimo to, niewygodny artysta z prowokującym przekazem idzie żmudniejszą drogą niż estetyk na fali. Jednak jest pewna różnica. Artyści zachodnioeuropejscy nie są zwalczani przez fanatycznych katolików, czy reakcjonalnalnych kreacjonistów. Ale jeszcze 20 lat temu niemiecki artysta Herbert Archternbusch był oskarżony o blasfemię w filmie z Jezusem. Ale to działo się właśnie w katolickiej Bawarii. Z kolei mój francuski kolega Costes miał procesy sądowe, kary pieniężne i dłuższy czas zakazu występów w ojczyźnie, bo performował ze sfastyką w tyłku. Ja z mojej strony robię co prawda niby co chcę, ale tak naprawdę to posuwam się za wolno jak na mój talent i możliwości, ponieważ dostaje za niskie budżety na produkcje projektów. Moja sztuka nie dociera do większych kręgów. Pozostaje elitarna, mimo, że moje tematy dotyczą teraźniejszego społeczeństwa.

e_s:Mam wrażenie, że bardziej niż jakaś cenzura (bo wtedy jakiś twór artystyczne jednak wywołuje dużą reakcję) bardziej ograniczająca wolność jest właśnie cenzura sprzedajności. Czyli, kiedy mówisz że twoja sztuka pozostaje elitarna mimo(...)- to chciałabyś jednak żeby dotarła do mas?

MB: Nie chodzi mi o docieranie do mas, lecz popularność artystyczną. W dzisiejszych czasach artysta nie czeka na własną śmierć, by o nim wykładano na historii sztuki. Artysta jest naukowcem współczesnej sztuki. O jego osiągnięciach powinno się informować demokratycznie, a nie elitarnie. Mogłabym też o sobie powiedzieć, że jestem "andergrandem", ale tak nie jest. Jestem pełnoetatową profesorką w Wyższej Szkole Plastycznej w Offenbachu nad Menem i kształcę następne generacje artystyczne. Moja elitarność to marginesowe możliwości wystawiennicze i produkcyjne w porównaniu z artystami będącymi w obiegu sztuki.
Ani tym artystom ani mi nie chodzi o docieranie do mas. A ja nawet ironizuję fenomeny masowe. W latach osiemdziesiątych malowałam na przykład na wielkich płótnach anonsy na usługi seksualne i do nich odpowiednie cipy i fiuty. Białe i czarne, rude i ogolone, ciasne i luźne, dokładnie takie, jakie były w tych anonsach proponowane. W moich filmach postaci mają imiona z pornosów. Nazywają się LOLA, ERYK, KIM i KEVIN i nie są intelektualistami. Są zredukowane do prostytutek, grabarzy, matek i ojców, też anatomicznie. Mają jedno oko, jedną pierś, paznokcie zamiast rąk i stóp.



e_s:Podczas gdy kobiety w Polsce chcą się realizować zawodowo i buntują się przeciwko modelowi kury domowej, ty pokazujesz co dalej, poprzez pryzmat kobiet niemieckich, które już ten etap emancypacji mają dawno za sobą. Snupiekult. O co chodzi w projekcie?

MB: W Niemczech jest odwrotnie. Tu społeczeństwo nie lubi dzieci, bo są głośne. Dlatego w ogóle Niemcy to są Niemcy. Najlepiej by nic nie mówili. Elektroniczna muzyka, którą można i tworzyć i słuchać wyłącznie przez słuchawki, stała się popularna właśnie przez niemiecką grupę muzyczną Kraftwerk. Także cały ten infantylny dyletantyzm, czy dzikie małpie malarstwo, to są niemieckie fenomeny lat osiemdziesiątych. Dorosłe osoby nie zakładają rodziny, więc stają się Peterami Panami. Ale fakt jest taki, że w naturze i mężczyzn i kobiet tkwi opiekuńczość. Niemcy wychowują więc psy zamiast dzieci. Ponieważ to jest w pewnym sensie też niewygodne, amerykański i japoński przemysł wynalazł do opieki tamogotchi, kismet i inne zwierzęta elektroniczne. Na podstawie tego modelu proponuje jako prezydentka uniwersum kobietom w przyszłości opiekę nad zabawkami elektronicznymi, kiedy już nie będą rodzić potomstwa. W przyszłości będziemy się rodzić w retorcie lub się klonować. Z przeszłości będziemy wiedzieć, że dzieci były niepotrzebne. Większość mężczyzn w 21szym wieku porzucała swoje kobiety po narodzeniu wspólnego dziecka. Kobiety z kolei nie miały już ochoty na samodzielną opiekę nad dziećmi, nie miały też dla nich zbyt dużo czasu, bo musiały poprawiać własne dzieciństwo, w którym z kolei ich matki były kurami domowymi, a ojcowie latali za spódniczkami. Poza tym kobiety w XXI wieku nie miały ochoty na deformacje ciała przez ciąże. Ich ideałem piękności była Paris Hilton, wykreowana na podobieństwo lalki Barbie. Inne lalki zniknęły ze sklepów, bo ich nikt nie kupował. Moja sekta Snupiekult, to pomoc kobietom w przyszłości z obchodzeniem się z własną płodnością. Kobieta przychodzi na świat z około czterystoma jajeczkami na gałązkach jajników, których się od momentu pierwszej miesiączki dzięki hormonom pozbywa. Kobieta w przyszłości, jeżeli chce być kobieca i atrakcyjna, będzie niestety nadal sterowana przez hormony. W domach Snupiekultu będzie przeżywała ciążę i macierzyństwo, nie musząc jednak ponosić konsekwencji jako matka. Inaczej niż w ostatniej książce Michela Houellebecqa, kobieta będzie ewoluować w sferze swojej seksualności, nie neutralizując jej.




e_s:Czy coś się zmieniło w twojej wizji macierzyństwa po przyjściu na świat Beli? Zastanowiło mnie to, bo najpierw znalazłam film (kiedy była malutka) jak ją wkładaliście do piekarnika ... Ale ostatnio również gdzieś na YouTube natknęłam się już na dużą Belę, która bawi się balonikiem. To było takie delikatne, poetyckie… Czy to przypadkowe video, czy może jakiś inny wymiar twojej twórczości?

MB:Te baloniki to instalacja sztuki artystów, którzy wystawiali w Hamburgu na Subvison. Byłam z Belą na wernisażu i artyści prosili mnie, bym im to wideo przekazała, bo filmowałam córkę w ich instalacji. Ta poezja jest też ciekawa, ale w pewnym sensie nie bardzo moja. Właśnie się zastanawiam, czy by z tego wideo nie zrobić jakiegoś horroru. Albo na nowo taką scenę nakręcę z Belą i balonikami i tylko przez muzykę zrobi się horror.
Poza tym Bela nie jest moją pierwszą córką. Wychowałam już Glorię, która ma 23 lata, studiuje projektowanie mody. W dzieciństwie Gloria często występowała w moich performansach i synchronizowała moje kreskówki nie dla dzieci. Po Glorii widzę, że nie zaszkodziło jej życie ze mną, ekstremalną artystką. Przeciwnie, jest niesentymentalna, analityczna i o wiele dalej na poziomie artystycznym i w kontaktach międzyludzkich, niż jej rówieśnicy. Bela ma 5 lat i dokładnie wie jakie są różnice między moimi filmami a kreskówkami dla dzieci. Czasem się pyta, dlaczego robię takie straszne filmy. Tłumaczę jej, że to nie są filmy dla dzieci i jej koleżankom ich nie wolno oglądać, ale jej tak, jeżeli chce. I ona mówi: to pokaż mi jeszcze raz tę scenę z obciętą głową Grabowskiego. Potem się pyta, kiedy w końcu zrobię nowy straszny film. Prosi też często, by jej na dobranoc opowiedzieć straszną historię. Mówię wtedy, że sama się boję i nie lubię wieczorem opowiadać strasznych bajek. Faktycznie nigdy nie oglądam horrorów, bo dostaję gęsiej skóry...
Wielu artystów zmienia się po narodzinach potomstwa. Łagodnieje. Ja naturalnie też się zmieniam, ale to nie ma raczej nic wspólnego z dziećmi. To jest doświadczenie nabyte przez lata.



e_s: Mam wrażenie, że pomimo tego całego szaleństwa to ty jesteś spokojna i zdystansowana...Kwestia doświadczenia?

MB: Zanim zaczęłam pokazywać na scenie tego rodzaju happeningi jak SZPITAL POLSKI, PORNO KARAOKE czy RYTUAŁ KANIBALSKI, gdzie już sama nazwa sugeruje co za tym stoi, zbierałam doświadczenia prywatnie w gronie bliskich. Moje dzieciństwo nie było nudne, wręcz przeciwnie. Nigdy nie wiedziałam czy wejdę do mieszkania, bo klucza i klamki nie było i drzwi otwierałam kombinerkami chowanymi pod wycieraczką sąsiadów. Kombinerki czasami ktoś zabrał. Jak już weszłam do mieszkania, nie wiedziałam co się tam będzie działo i czy będzie coś do jedzenia. Mogła być balanga. Wtedy nie mogłam spać. Jednak chodziłam, jak każde dziecko, do szkoły. Z tego powodu szybko się usamodzielniłam i jako szesnastolatka byłam już rzemieślnikiem ludowym i przedsiębiorcą z ryzykiem finansowym. Produkowałam pacynki i broszki dla Cepelii, przede wszystkim mikołaje i motyle, bo na lalki o imionach Basia, Kasia, Zosia czy na muchy, robaki i gady nie dostawałam zamówień. W roku 1979 Cepelia nie przyjęła mi produkcji 300 mikołaji. Faktycznie nie było na rynku ani metra czerwonej juty na sukienki. Cepelia nie zaakceptowała mojej argumentacji, że mikołaje to gwiazdory, czyli papieże, których sutanny są też w kolorze niebieskim, żółtym i zielonym. Rok później pakowałam manatki do Hamburga. Tam zbierałam kolejne doświadczenia. Ponieważ jeszcze nie znałam dobrze niemieckiego, rozbierałam na prywatkach wszystkich chłopaków do majtek. Potem organizowałam własne imprezy z konkursem picia Krwawej Maryśki. Wlewasz do szklanki sok pomidorowy, a na to bardzo powoli niewielką warstwę polskiego spirytusu. Próbujesz wypić ze spodu spirytusu sok pomidorowy. Wygrywa ten, kto ma na końcu najmniej soku i najwięcej spirytusu. Tego rodzaju zabawy towarzyskie inscenizowałam następnie na scenie. Czyli przeniosłam życie na scenę. W życiu codziennym nie mam ochoty powtarzać znów tego, co akurat robiłam na scenie. Może dlatego sprawiam wrażenie zdystansowanej. Poza tym, ponieważ jestem producentką moich projektów, przy których pracuje często 20 osób, muszę utrzymywać zimną krew i dystans do grupy, być autorytetem i nie mogę tracić energii na odjazdach. W trakcie produkcji artystycznej spię 4 do 6 godzin przez kilka tygodni.



e_s:Matki wandalki - możesz opowiedzieć o tym filmie?

MB: „Matki Wandalki“ zrobiłam, bo bardzo podobał mi się ten tytuł utworu z tą niesamowicie energetyczną muzyką. Ten tytuł to same pomysły na rebelie. Właśnie stałam się matką i byłam pełna nowej energii. Dziecko dostało na imię Bela. Spojrzałam na nie i miałam od razu ochotę posiedzieć nocami przy komputerze i szybko zrobić jakiś nowy film na festiwal. Jednocześnie opiekowałam się dzień i noc niemowlakiem Bela. Im dłużej się na nią patrzyłam, tym bardziej pasowała do tytułu muzyki. Szczególnie, że ojcem Beli jest właśnie kompozytor utworu „Matki Wandalki“ - Felix Kubin. Sfilmowałam dziecko na golasa i pokolorowałam je na zielono. Od wielu lat prezentuję moje performansy w teatrze, gdzie dzieci i zwierzęta są zabronione. Czyli taki niemowlak w teledysku do szybkiej muzyki elektronicznej, to jest poruszenie tabu, tak samo jak pokazanie siekiery na porodówce. Uwielbiam takie obrazy. I jak ktoś mówi, że czerwone się gryzie z zielonym, albo różowe z pomarańczowym, to ja właśnie tego próbuję, czego podobno nie wolno. W tym jestem absolutnie jak małe dziecko. Powiedz dziecku, że czegoś mu nie wolno, to właśnie to zrobi.

e_s:Tak to też odebrałam jak opisujesz, ale ktoś w komentarzach do filmu (kiedy wkleiłam go na grzendzie) doszukał się w nim aborcji w szkołach. Trochę mnie to rozśmieszyło (bo niektórzy znajdą wszędzie to czego szukają), więc wolałam dopytać u źródła.

MB:Jeden z moich obiektów to niemowlak z rękoma i nogami zrobionymi z wypchanych pończoch. Na wernisażu w Katowicach w 2002 starsza kobieta twierdziła, że ten niemowlak ma członki z męskich członków.


obiekt - lalka portret


e_s:Z którego filmu czy projektu jesteś najbardziej zadowolona. Który był najbardziej „twój“?

MB:Wszystkie są moje. Prawie nigdy nie robię nic na zamówienie. Nie dostaje zamówień, a jak je dostanę, to po prezentacji publicznej prasa pisze więcej o mnie niż o głównym artyście.

e_s:Nad czym teraz pracujesz, jaki temat eksploatujesz?

MB:Kończę po 10 latach produkcję pełnometrażowego filmu rysunkowego pod tytułem DIABELSKIE DZIECI. To jest 6 epizodów o dzieciach, które zamordowały rodziców. Czyli coś w stylu DZIECI WANDALE. W lipcu ten film będzie miał też premierę w Polsce, na festiwalu animacji w Poznaniu. Poza tym przygotowuje spektakl SILIKON LATEX POLYESTER. To będzie niesamowicie subwersywna rewia mody z przyszłościowymi podtekstami i muzyką Felixa Kubina. Na dniach wychodzi DVD UNDER CONTROL z teledyskami animowanymi moich studentów i kilkoma moimi.

e_s:Trochę tak z gatunku plot - jaka jest Mariola profesorka?

MB:Aktualnie stoję na pewnych nogach, ale na początku mojej pracy na obecnej uczelni walczyło przeciwko mnie kilku kolegów, twierdząc, że nie mają ochoty na „pornoprofesorkę“. Wiązało się to z tym, że wygooglali mój projekt PORNO KARAOKE. Jest to konkurs synchronizacji filmów pornograficznych na żywo. Po roku pracy wywalili mnie z uczelni, czyli nie przedłużyli kontraktu. W tym momencie moi studenci wzięli się do dzieła. Wyplakatowali szkołę na czerwono-zielono i gdzie się dało napisali PRO (F) BRIL LOVE SKA. Bardzo się wzruszyłam z powodu tej akcji, pomyślałam że może któryś ze studentów się we mnie zakochał. Poczerwieniałam, pozieleniałam, ale musiałam znowu spakować manatki. Zbyt bardzo mi to nie zaszkodziło, mam jako artystka i mama małego dziecka dosyć roboty. Od razu dostałam na kilku innych uczelniach dorywcze wykłady, ale studenci pisali mi codziennie maile: MARIOLA WRÒĆ! Albo: WIEMY ŻE WRÒCISZ! Albo: BYLAŚ NALEPSZĄ PROFESORKĄ NA ŚWIECIE... Takiego zaufania, takiej miłości, takiego zapotrzebowania jeszcze nigdy w życiu nie doznałam. Werbalnie. Naturalnie jak masz dzieci, to wiadomo, że one cię kochają, ale to jest zupełnie inna sytuacja. One są nieświadome. Potem muszą się od matki odczepić i muszą być wredne. W miłości między płciami chodzi ciągle o to, kto jest u góry. To jest strasznie meczące. Po roku studenci wywalczyli PRO BRIL LOVE SKĄ. Bardzo się dobrze na tej uczelni czuję, ale też to jest doskonała uczelnia od strony możliwości, jakie daje. Mam fantastycznego prezydenta i dziekana i kilku świetnych kolegów teoretyków. Jestem szefem własnej dziedziny, bo szkoła jest mała. Jest jeden profesor malarstwa, jeden rzeźby, jeden mediów elektronicznych, jeden grafiki, jedna profesorka rysunku, ilustracji i filmu animowanego. To ja.

e_s:Jeszcze chciałabym rozwinąć temat prezydentki uniwersum...

MB:Moje Alter Ego prezydentka uniwersum, to pomysł na parapolitykę, na politykę pop, na bardziej atrakcyjną politykę. Wymyślam przepisy na poprawienie świata. Znam wielu artystów, którzy mieszają się w rzeczywistość polityczną. To są często słabi artyści, ale stali się przypadkowo znani. By zakamuflować własne ubytki, udają, że mają coś w głowie i polityzują. Fakt jest taki, że nam artystom tak naprawdę nie uda się nic zrobić w polityce. Politycy są sługami bossów ekonomicznych. To jest świat, w którym brak estetyki, etyki, moralności. Świat facetów z brzuchami, z głupimi młodymi blondynkami naciosanymi na ich zwisłe od viagry fiuty. Świat pełen atrakcji z piekła, hadesu, czyśćca i darkroomu. Ja to pieprzę. W ten tunel nie pójdę. Wolę sztukę i wolność. Wolę się bawić, robić niezależne filmy i chodzić do kina. Wolę reprezentować świat fantastycznie, niż się zadawać z górami mięsa i tłuszczu i im walić gruche, by cokolwiek zrealizować. Moja prezydentka uniwersum to jest utopia. Ale wierzę w te moje przepisy i jestem pewna, że mogłyby funkcjonować. Prezydentka uniwersum proponuje na przykład przepis wprowadzenia prawa rodzicielskiego. Moim zdaniem większość ludzi staje się rodzicami, ale nie potrafią się ze swoimi dziećmi obchodzić. Z tego powodu mamy wszelkie problemy społeczne i kryminalność. Albo propaguję, by kina pokazywały filmy amerykańskie tylko raz w tygodniu. Mam też pomysł na bezrobocie. Każdy bezrobotny dostaje darmową komórkę, która jest jednocześnie urządzeniem do mierzenia jego funkcji ciała i funkcji zachowawczych. Dzięki sprzedaży danych zbieranych przez komórkę, bezrobotny zarabia na życie.



strona Marioli Brillowskiej: www.mariolabrillowska.de/
Inne filmy Marioli Brillowskiej w sieci

Zostań gwiazdą filmu dzięki produkcji Ridleya Scotta;)
kandydatka na Europejską Stolicę Kultury 2016
Od 12 do 17 lipca w Poznaniu Międzynarodowy Festiwal Filmów Animowanych
Wystawy w 3 miastach i konferencja
Nie jest to przypadek, że w Łodzi. To tu jest silna tradycja awangardy medialnej(filmowej i fotograficznej).
Miss Grzendy 2010 zostaje...
Zobacz efekty konkursu na stylizacje r-gwiazd!
Zagłosuj i wybierz Miss R-Grzendy!
Niektóre dzieci potrafią zaskoczyć;) - polecamy filmik wszystkim smutasom na poprawę humoru
Develey radzi, jak okiełznać kanapkową nudę:)
24 czerwca 2010 - Wrocław
Czy coś nas może jeszcze zaszokować? Patrick Mohr jak widać potrafi.
Stroje kąpielowe na słoneczne dni od Reserved.
Sesja zdjęciowa z udziałem Magdy Steczkowskiej!
Skórzana eco-torba...
Telefon w formie bransoletki.SMSy, kontakty, zegar - wszystko wyświetlane jako hologramy 3D...
Czym inspirował się v-architekt projektując nasze Virtualne Miasto grzendowe?