Uwaga! Konsorcjum znane już w naszym serwisie z Virtual Fashion Week, gdzie można przyjrzeć się ich projektom z bliska w
v-pokazie, oraz
wywiadzie... zaprasza na wystawę:
DAMY I ŁASICE
Dama z łasiczką to przeszłość. 11 grudnia w gościnnych progach galerii przy ETERNITY GROUP Circus&Fashion (ul Piramowicza 11/13) o godzinie 19.00 będzie można zobaczyć znacznie więcej nadobnych dam i prawdziwą mnogość łasic.
Ewa Starzyk i Michał Wenski czyli twórczo-histeryczny duet artystyczny „Konsorcjum Rapacholin” zaprasza na wystawę obrazów pozostających w estetyce komiksu, streetartu i pop-surrealizmu. Obrazy – jak renesansowa tradycja nakazuje - będą oprawione w ozdobne ramy, lecz cała reszta będzie już jak najdalsza od spuścizny historycznej i normalności.
Łasice - wedle interpretacji autorów – to wszystkie stworzenia, które mogą się łasić, a i nadobne, tytułowe damy mają ponoć w zanadrzu kilka niespodzianek.
Niezwykła atrakcja dla wszystkich, kochających młodą, dziarską i niekoniecznie grzeczną sztukę.
Więcej informacji na stronach:
http://www.galeriapowietrzna.pl/nowinki.php
oraz http://white-rabbit.com.pl/

Konsorcjum Rapacholin
|
O TWÓRCACH
[będzie krótko, bo bardzo trudno o rzetelnego i niedrogiego biografa]
Ewa Starzyk i Michał Wenski – twórczo-histeryczny duet artystyczny KONSORCJUM RAPACHOLIN*.
Ekstremalni graficy, malarze, streetartowcy. Twórcy Galerii Powietrznej na Księżym Młynie.
Ewa to radykalna księżomłynianka. Lubi mężczyzn w typie Tuxido, Fitzwilliama Darcy’ego i komendanta Samuela Vimesa.
Michał lubi pszczoły, sowy i maliny.
* Rapacholin - ma działanie przeczyszczające i przeciwdziałające niestrawności; usuwa to, co nudne, przyziemne i męczące z przestrzeni estetycznej. Metoda jaką stosuje Konsorcjum to przemycanie elementów bajkowości do codzienności.
CZYM TO SIĘ JE?
POP SURREALIZM, LOW-BROW, STREET-ART – sztuka spoza galeryjnego mainstreemu
Sztuka, niemal nie do spotkania w polskich galeriach. To – budzące niesmak wśród artystycznych koterii –przestrzenie pełne mitycznych stworzeń i przedziwnych zjawisk. Poetyka pijanego mitu, karnawału, burleski, krainy czarów i świata po drugiej stronie lustra. Tu na bicyklach, w strojach różowych królików, jeżdżą ogromne małpy, wielkookie pływaczki podróżują na latających jajkach, zjawiskowo piękne dziewczęta wyplątują z włosów ptasie szkielety, sferyczne pingwiny zamieszkują szuflady biurka, a to wszystko to dopiero początek...
Low-brow to undergroundowy nurt artystyczny który swe korzenie ma w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Jego ojczyzną są Stany Zjednoczone. Wyrósł z kultury ulicy, niezależnej twórczości komiksowej, muzyki punkowej... Stanowi niebywale barwny, bardzo żywy ruch artystyczny, radośnie rozwijający się - w opozycji do akademicko rozumianej ‘sztuki wysokiej’. To hybrydyczna mieszanka wybuchowa, czerpiąca z bardzo ciekawych elementów m.in. z tatuażu, grafitti, estetyki retro, kreskówek, komiksów oraz z całej historii malarstwa przedstawiającego. To wielki powrót malarstwa narracyjnego, bogatego w znaczenia i konteksty. Celowa infantylizacja przeplata się z wizjonerstwem, a mroczne, gotyckie klimaty z ironią, humorem i sarkastycznym komentarzem.

Konsorcjum Rapacholin
|
Termin low-brow
[z ang.; oznacza tyle, co prostacki, prymitywny, „niskich lotów”]
Za autora terminu low-brow art uchodzi Robert Williams – jeden z pierwszych artystów konsekwentnie tworzących w tej estetyce. Kiedy w 1979 r. miała zostać wydana książka z obrazami Williamsa, ten postanowił dać jej sarkastyczny tytuł "The Lowbrow Art of Robt. Williams," ponieważ żadna poważna instytucja artystycznego światka nie chciała uznać jego twórczości za sztukę.
Od tamtej pory ironiczne, pełne dystansu określenie low-brow art weszło do powszechnego obiegu. Czasami uznawane jest za synonimiczne z pop surrealizmem, innym razem low-brow uważa się jedynie za nieco mniej wyrafinowanego poprzednika. Jak by go jednak nie nazywać, faktem jednak jest, iż ten niezmiernie ciekawy, wewnętrznie zróżnicowany, stojący w opozycji do „sztuki poważnej” nurt, wciąż budzi nerwową wysypkę u wielu przedstawicieli środowisk artystycznych . Wysypka to niemiła i swędząca tym bardziej, że artystami tego nurtu bardzo często są ludzie zajmujący się na co dzień np. komiksem, tatuażem, czy grafiką użytkową . Często te występne szeregi zasilają dezerterzy, którzy zbiegli ze szkół artystycznych przed czasem , a także – o zgrozo – regularnie kształceni, dyplomowani magistrzy sztuki. W dodatku ten rodzaj twórczości bardzo chętnie przenika się z anarchistycznym, nie dającym zbyt łatwo zamykać się w galeriach i muzeach, coraz bardziej spektakularnym w swych realizacjach, street-artem. Po prostu same kłopoty tym low-brow...
Kirsten Anderson, redaktorka bodaj jedynej dużej książki o tym nurcie (Pop Surrealism: The Rise Of Underground Art) opisuje ten prąd jako alternatywę dla nieco zatęchłego już konceptualizmu. Prąd zerkający z szacunkiem w stronę Wielkich Mistrzów – Surrealistów, Symbolistów, Pre-Rafaelitów i Futurystów, by już po chwili odwrócić się na pięcie i sprzedać Mistrzom serdecznego kopniaka.

Konsorcjum Rapacholin
|