2010-02-28 00:11:35

Student zawsze znajdzie powód...


fot.Alicja Wiązowska

W życiu tak to już bywa. Pewnego dnia budzisz się z wzrokiem wlepionym w sufit (który dla odmiany znów jest zasadniczo biały) i odkrywasz, że z Twoim życiem coś jest nie w porządku. Coś, co przeciętny obserwator nazwałby monotonią.

Szybko sięgasz po kubek wczorajszej, lodowatej i paskudnie słodkiej kawy, aby przywrócić rzeczywistość do jej pierwotnego biegu...i nic. Nic! Postanawiasz coś ze sobą zrobić- pomijając fakt przeistoczenia w cud-miód-orzeszkową blondynkę, zapisania się na kurs rozjeżdżania dzieci na pasach i cotygodniowe treningi baletu z dwudziestka dawno na karku, odkrywasz bowiem, że nie robisz ze sobą nic kreatywnego. (Tutaj należy pominąć, iż w ciągu ostatnich 5 dni nauczyłaś/eś się więcej, niż w czasie 3 lat liceum, ale to jest podobno zjawiskiem powszechnym w czasie trwania sesji...)

Siadasz przed monitorem- wszak kartki wyszły z użytku kilka stuleci temu, przynajmniej w twoim mniemaniu- i zaczynasz rachunek sumienia. Gdzie by tu naszperać i co by tu przestawić, żeby życie stało się ciut ciekawsze?

Punkt pierwszy.

Zawsze można zmienić chłopaka- to niezdrowe, aby od ponad 4 lat spotykać się w kółko z jedną i tą samą osobą- nawet jeśli chodzi z tobą na zakupy, potrafi zainstalować simsy bez pliku instalacyjnego, wie, gdzie mogą być zagubione kolczyki (no te wiesz z wakacji nad morzem 2007) i kocha cię do szaleństwa. Niesie to jednak ze sobą pewne konsekwencje- rozumiecie się bez słów, zasypiacie w tym samym momencie...i nagle miałby pojawić się ktoś, kto musiałb6y się tego wszystkiego uczyć od nowa? O nie, to nie na moje nerwy, przejdźmy do punktu drugiego. (Swoją drogą chyba umarłabym na "tęsknoty" :P)

Punkt drugi.

Zawsze można zmienić pracę! Wszak opiekowanie się rozwydrzoną i do granic możliwości rozpuszczoną sześciolatką, której wszystko wolno i której rodzice wszystko kupią jest średnio przyjemnym zajęciem, mimo popijania sobie kawy na kanapie za kilka tysięcy. Są jednak pewne plusy- praca w ciepłym pomieszczeniu polegająca na pieczeniu ciasteczek, oglądaniu bajek i lepieniu krokodyli z czegoś tam, opłacana "w miarę" jest dla studenta doskonałym rozwiązaniem problemów finansowych.

I punkt trzeci- zawsze można zmienić studia.

W zasadzie- no dlaczego nie?!

W tym odcinku doświadczony rzeczywistością student przedstawia, jak tego dokonać w kilku prostych krokach.

Najważniejsze- studiować coś. Cokolwiek, to i tak bez znaczenia, choć dobrze byłoby, by z kierunku humanistycznego przenieść się na równie humanistyczny (to niesie nadzieję, że nauka łaciny nie pójdzie na marne). Należałoby także w miarę możliwości uzupełniać tą małą zieloną książeczkę, czyli dzienniczek ucznia rodem z zerówki- polecam uzyskiwanie wpisów między A-E, F lub Fx rzucają się w oczy (i wtedy Zła Czarownica z Dziekanatu nie jest w stanie dojrzeć słodkiej miny kota ze Shreka, jaką jej prezentujesz, wciskając w dłoń teczkę). W przypływie ciepłych uczuć można także odbyć spacer po wszystkich piętrach wydziału z kartą okresowych osiągnięć studenta, i pozbierać wpisy- tak jak niegdyś czyniło się z pamiętnikami, "złotymi myślami" itd. Następnie trzeba zlokalizować jakiekolwiek "źródło zła" w postaci komputera, i wyprodukować w edytorze tekstowym podanie brzmiące mniej więcej tak: "do dziekana do spraw kształcenia wydziału takiego i takiego: nazywam się tak i tak, studiuję to i to, proszę o przeniesienie mnie na kierunek taki a taki,no bo tak." Z tak przygotowanym pismem należy udać się do Złej Czarownicy z Dziekanatu Rodzimego wydziału i przekonać ją, by takowe pismo podpisała i przybiła wszystkie pieczątki. Uzbrojeni w ten sposób wracamy do domu, pakujemy: zieloną książeczkę, kartę z podpisami, świadectwo ukończenia szkoły średniej, świadectwo maturalne, 2 niezwykle twarzowe fotografie, 4 złote na nową książeczkę...może świadectwo urodzenia i książeczkę szczepień na wszelki wypadek. Zaglądamy do sieci internetowej i sprawdzamy, czy dziekanat docelowego wydziały jest aby czynny. Jeśli tak, pakujemy się w tramwaj i zmierzamy w tamtym kierunku. Pukamy do określonych drzwi (przykładowo pokój 110), wchodzimy z uśmiechem i rzucamy tak, jakbyśmy prosili o herbatkę i robili to codziennie; "dzień dobry (uśmiech) nazywam się tak i tak i chciałabym się tu przenieść. Skończyłam x semestr tam i tam..."(dalej wedle potrzeby chwili)

Jeśli Zła Czarownica z Dziekanatu Docelowego łyknie haczyk (a dosłownie teczkę) i rzuci coś w rodzaju "proszęprzyjśćwewtorekoósmejtrzydzieścipanidziekanprzyjmiepaniądowidzenia" to znaczy, że jesteś na doskonałej drodze do przewrócenia życia do góry nogami.

Należy zacząć opracowywanie planu, w jaki sposób poinformować rodziców/chłopaka o zmianie kierunku i miejsca studiowania i b) pracodawców o zmianie planu zajęć, ale o tym w kolejnym odcinku. ;)

Herbaciana

Niektóre dzieci potrafią zaskoczyć;) - polecamy filmik wszystkim smutasom na poprawę humoru
Develey radzi, jak okiełznać kanapkową nudę:)
24 czerwca 2010 - Wrocław
Nastroje przedwyborcze są dosyć senne. Wieje nudą... ale wszystko można obśmiać.
Czy istnieje równouprawnienie w 2010 roku? Babska dyskusja!
Miss Grzendy 2010 zostaje...
Zobacz efekty konkursu na stylizacje r-gwiazd!
Zagłosuj i wybierz Miss R-Grzendy!
Czy coś nas może jeszcze zaszokować? Patrick Mohr jak widać potrafi.
Stroje kąpielowe na słoneczne dni od Reserved.
Sesja zdjęciowa z udziałem Magdy Steczkowskiej!
Skórzana eco-torba...
Telefon w formie bransoletki.SMSy, kontakty, zegar - wszystko wyświetlane jako hologramy 3D...
Czym inspirował się v-architekt projektując nasze Virtualne Miasto grzendowe?
Zostań gwiazdą filmu dzięki produkcji Ridleya Scotta;)
kandydatka na Europejską Stolicę Kultury 2016
Od 12 do 17 lipca w Poznaniu Międzynarodowy Festiwal Filmów Animowanych